niedziela, 17 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 8

Po przmówieniu Cami i Marottiego,osoby które zostały w konkursie musiały iść do sali śpiewu. Powiedzian nam, że na następny odcinek mamy przygotować 'En mi mundo'. Po wyjściu podeszła do nas Camila, a my ją przytuliłyśmy.
- Jest dobrze. Spotkamy się dziś? - spytała
- Nie mogę ide z Dieo - odpowiedziałam
- OK -zgodziła się Fran
- O 16 w parku? - zaproponowała Cami
- Dobra. Pa - pożegnała nas Franceska
*Diego*
Chciałem pogratulować Violi, ale po wyjściu z auli jej nie zauważyłem. Skierowałem się więc do sali śpiewu, gdzie osoby, które nie zostały wybrane do konkursu ćwiczyły na koncert. Po skończeniu zajęć zabrałem swoje rzyczy i poszedłem do parku. Już tam na mnie czekała. Na przywitanie pocałowałem jej policzek. Zarumieniła się.
- Cześć - powiedziała
- Hej. Nie musisz się rumienić z mojego powodu - uśmiechnąłem się - Chcesz iść na lody? - skinęłam głową. Po dojściu poprosiłem o dwie gałki: czekoladową i miętową.
- Pięknie śpiewałaś
- Dziękuje
- Mam do Ciebie pytanie
- Tak?
- Pomiędzy tobą, a Leonem coś jest? - wyglądała na przestraszoną
- Przeraszam. Nie wiem dlaczego się na niego...
- Ej, spokojnie nie masz za co przpraszać - przytuliłem ją - Ale czy...
- N-nie. Jesteśmy przyjaciółmy - odpowiedziała i wspięła się na palce, aby oddać mi szybki i delikatny pocałunek w usta.
*Camila*
Była 16:05, a Fran jeszcze nie było. Nygdy się nie spóźniała, to nie w jej stylu. Postanowiłam do niej zadzwonić. Nic. Spróbowałam jeszcze pięć razy. Znowu nic. Nagle dostałam olśnienia. To przez YouMix. Zajęła się ćwiczeniami i wyciszyła telefon. A o mnie zapomniała. Wow. Cudna z niej przyjaciółka. Ciężko westchnęłam i wolno poszłam do domu.
*Violetta*
Po wejściu do Stud!a zobaczyłam Fran przy szafkach.
- Cześć - przywitała się
- Hej
- Zostawiłam telefon
- Sprawdź czy ktoś nie dzwonił
- Sześć razy od Cami - zakryła dłonią usta - zapomniałam
- O czym?
- Miałam się z nią spotkać
- Poszukajmy jej. Może nie jest zła
Po dziesięciu pięciu minutach zobaczyłyśmy ją jak wchodzi do szkoły.
- Cześć Violu
- Hej
- Słuchaj Cami, przpraszam -zaczęła Fran
- Idziemy na zajęcia? - zignorowała ją, czyli jest zła. Na zajęciach Angie usiadłyśmy osobno. Nigdy tak nie robiłyśmy. Mogłam się do którejś dosiąść, ale stwierdziłam, że nie będę żadnej faworyzować. Potem były zajęcia z Gregoriem, a ja nie mogłam się skupić.
- Violetto, dziękuje za zajęcia
- Przepraszam
- Możesz wyjść
Wyszłam. Poszłam do parku i usiadłam na ławce.
- Hej, co jest? - usłyszałam ciepły głos Leona
- Nic - usiadł obok mnie
- Chodzi o Cami i Fran?
- Mhm. Jak tam motocross?
- Teraz to mało istotne. Mogę jakoś poprawić Ci humor? - wzruszyłam ramionami - Na pewno się pogodzą
- Pewnie tak. Wiesz, nienawidzę takich sytuacji. Zawsze i wszędzie razem, a teraz nagle zupełnie nieznane sobie osoby. To smutne - przytulił mnie. I w tym momencie przyszedł Diego.
***
Co zrobi Diego? Jak myślicie? Tego dowiecie się jak pod tym rozdziałem będą chociaż 3 komentarze (jaka ja zła xD). Dziękuje za wszystko. Komentarz - uśmiech :)

czwartek, 14 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 7

Rozdział dedykuje Veronice Blanco Dziękuje za każdy twój komentarz :**
*Ludmiła*
Następnego dnia obudziłam się z zaschniętymi śladami po łzach. Tak, w nocy płakałam. No ale cóż, trzeba wstać. Postanowiłam ubrać się w czerwone rurki, białą koszulę w czarne ptaki i też czarne balerinki. Zeszłam na dół (mieszkam w domu piętrowym), wzięłam torbę i wyszłam. Po drodze spotkałam Naty.
- Cześć - powiedziała
- Hej
- Co jest?
- Nicc
- Zam Cię. Jeśli przedłużasz ostatnią literę w wyrazie kłamiesz. Tak więc słucham?
- Ugh... Zerwałam z Leonem. Możemy już iść? - zapytałam, a dalej szłyśmy w milczeniu. Po dotarciu do Stud!a, poprosiłam ją o przyniesienie wody i odniesienie moich rzeczy do szafki.
- Ale... - Naty była zdziwiona
- Proszę - powiedziałam stanowczo. Nagdy jej o to nie prosiłam. Zawsze chodziłyśmy razem, ale przez rozstanie z Leonem zamierzałam się zmienić. Już nie jestem tamtą miłą Lu. Teraz jestem Supernową, która zniszczy wszystkich, którzy podejdą za blisko.
*Violetta*
Na lekcji Angie ćwiczyliśmy śpiew w parach. Miałam zaśpiewać z Leonem jego piosenkę 'Voy por ti'. Cały czas się do mnie uśmiechał. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę. Rzuciłam zakłopotane spojrzenie Ludmile, ale ona tylko pokręciła głową. Zerwali? Z jednej strony było to całkiem miłe, ale z drugiej chodzę z Diego. Lekko wzięłam rękę z jego uścisku, a on wbił wzrok w podłogę. Po lekcji podeszłam do dziewczyn.
- Przyjdźcie do mnie na noc - zapronowałam
- Dobra. Porozmawiamy o tym co się teraz działo - powiedziała Fran
- Bądźcie o 17 - odparłam i poszłam w stronę wyjścia.
W domu poprosiłam Olgę o zrobienie ciasta.
- Oczywiście. A jakie chcesz?
- Poproszę szarlotkę
Gdy weszłam do pokoju, usłyszałam telefon, a na wyświetlaczu pojawił się numer Diego.
- Cześć kochana - powiedział na przywitanie
- Hej
- Jak tam przygotowania do konkursu?
- A dobrze
- Co śpiewasz?
- My heart will go on
- Uuu... Możemy się dziś spotkać?
- Nie. Cami i Fran do mnie przychodzą. Może jutro?
- Dobra. Pa pa. Kocham Cię
- Pa. Ja Ciebie też - pożegnałam się, a on się rozłączył. Dziesięć minut późniejprzyszły dziewczyny.
- Widziałaś jak on się na Ciebie patrzył? - zaczęłam Fran
- On jest w Tobie zakochany - dodała Cami
- Jestem z Diego - stwierdziłam
- A kochasz go? - to pytanie zostało bez odpowiedzi. Potem prezentowałyśmy sobie nasze piosenki i nie wiedzieć czemu śpiewając moją myślałam o Leonie.
***
Dziś konkurs. Ostatnie przygotowania i weszłam na scenę. Patrzyłam na Diego. I Leona. Leon. Jaki on ma piękny głos. Swoje emocje kieruje go do mnie. Patrzy na mnie. Mam nadzieję, że Diego tego nie widział.
- Pierwszy konkurs za nami - zaczął Marotti - Wszyscy pięknie śpiewali - poprawił swój szal - ale ktoś musi odpaść. Wasze głosy zdecydowały, że będzie to... Cami - spojrzałam na nią, a ta wzruszyła ramionami i smutno się uśmiechnęła.
***
Bardzo się cieszę, że mam nowych czytelników. Dziękuje za wszystkie komentarze. Mam nadzieję, zę rozdział się podoba. Komentarz - uśmiech :)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 6


*Diego*
- Hej, Violetta – powiedziałem – kto to jest?
- Cześć. To jest mój kuzyn Federico - odparła
- Dla znajomych Fede - powiedział
- Chodźmy do auli bo się spóźnimy – stwierdziła Viola, po czym poszliśmy w stronę auli.
Po wejściu wszystkich uczniów Pablo zaczął mówić.
- Powitajcie pewnego gościa. Federico będzie chodził z Wami do Stud!a, aż do zakończenia konkursu YouMix’u. Mamy wybrane 8 osób, które wezmą w nim udział: Violetta, Leon, Ludmiła, Federico, Camila, Franceska, Brodway i Naty. W kolejnych odcinkach będą odpadać następne osoby, więc w finale zostaną para. Osoba, która wygra wyjedzie w trasę, promowaną przez YouMix. Za dwa tygodnie pierwszy odcinek, przygotujcie waszą ulubioną piosenkę. Dziękuje, dowidzenia – skończył mówić, a my wyszliśmy.
- Gratuluję Wam – powiedziałem
- Dziękujemy – powiedzieli i się uśmiechnęli
- Za godzinę w parku Violetta?
- OK.
***
Czekałem na nią w parku z kwiatami, gdyż chciałem ją o coś poprosić. Nagle wyszła zza zakrętu, więc ja szybko schowałem za siebie różę i do niej pomachałem.
- Heeej – krzyknąłem
- Czeeeść – uśmiechnęła się i do mnie podbiegła – Co tam chowasz? – spytała
- A nic – zrobiłem się poważny
- Nie kłam
- Jest taka sprawa… - przygryzłem wargę
- Tak?
- Zostaniesz moją dziewczyną? – odparłem i podałem jej róże. Oplotła ręce wokół mojej szyi i wyszeptała do mojego ucha:
- Tak
***
*Leon*
Postanowiłem zadzwonić do Violetty. Chciałem usłyszeć jej głos.
- Halo? – spytał głos w telefonie
- Cześć Viola
- O, Leon
- Co tam?
- Cudnie – mówiła z ekscytacją w głosie
- Dlaczego jesteś taka podekscytowana?
- Bo chodzę z Diego
- Co? Naprawdę? – chciałem się cieszyć jej szczęściem, ale nie mogłem
- Tak
- Od kiedy?
- Od dzisiaj. Muszę kończyć, papa
- Papa – rozłączyłem się, rzuciłem telefon na łóżko i sam na nie opadłem. Gdybym był dziewczyną zaraz bym się rozryczał
***
*Ludmiła*
Byłam w drodze do Stud!a gdy podszedł do mnie Leon.
- Hej – powiedziałam
- Cześć – odparł – Ludmiła, zauważyłaś, że nasz związek to już nie ten sam co kiedyś? Nie całowaliśmy się od pół roku.
- Można to naprawić – przysunęłam się bliżej niego. Ale po części faktycznie miał rację.
- Nie, uważam, że powinniśmy to skończyć
- Co?
- Przepraszam. Ja już nie potrafię – powiedział i poszedł
W tej chwili chciałam tylko pobiec do domu, przykryć się kołdrą i płakać, płakać , płakać. Kochałam Leona, byliśmy za sobą dwa lata. Dlaczego to akurat teraz musiało się skończyć? Fakt, nie było to już to samo co kiedyś, ale ja go kochałam. Może to on już tego do mnie nie czuł?
*Leon*
Powody, które jej podałem nie były w 100% prawdziwe. Tylko po części. Głównie chodziło o coś, albo raczej o kogoś innego. Zmierzałem w kierunku toru motocrossowego. Musiałem znaleźć coś, co umiało by mnie pocieszyć, coś jeszcze oprócz muzyki.
- Kogoś szukasz? – spytała jakaś dziewczyna, a po chwili dodała – Lara jestem – podała mi rękę
- Leon – uścisnąłem jej rękę – chciałbym się tu uczyć
- Porozmawiaj z moim tatą – wskazała biuro. Poszedłem w jego stronę. Nie kochałem już Ludmiły. Kochałem kogoś innego, kogoś kto został mi odebrany. Tym kimś była Violetta.
***
Tak wiem, że jesteście na mnie źli przez Diegolette, ale obiecuję, że szybko się ten paring skończy. Między Larą a Leonem nic się nie wydaży. Komentarz - uśmiech :)
PS. Proooooooooszę nie zabijajcie przez Diegolette

Dwie informacje i pytanie

Informacja pierwsza:
Zapraszam do zakładki 'Bohaterowie'

Informacja druga:
Czekam na chociaż 3 komentarze pod piątym rozdziałem

Pytanie:
Jeśli zna ktoś bloga z szablonami, bądź sam umie je robić to jeśli byście mogli napiszcie. Z góry dziękuje :)

piątek, 8 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 5


*Violetta*
‘Od miesiąca chodzę do Stud!a. Najgorsze są zajęcia z Gregoriem. Poznałam już wszystkich. Często rozmawiam z Leonem. Jest jeszcze Diego, który zawsze się do mnie uśmiecha, Brodway, który podoba się Camili, Naty, która wydaję się zakochana w Maxim i Andres, któremu spodobała się Emma, córka burmistrza. Czasem trudno jest mi pogodzić lekcje w domu z nauką w Stud!o, ale kto powiedział, że życie początkującego artysty będzie proste?’
- Viola, zostaw już pamiętnik i idź spać.
- Dobra. Dobranoc, Angie
Nagle usłyszałam dźwięk SMS’u:
‘Dobranoc’ od Leona. Uśmiechnęłam się, odpisałam i poszłam spać.
***
Była ostatnia lekcja tego dnia i Pablo sprawdzał zadania. Tydzień temu kazał nam przetłumaczyć piosenkę z egzaminu na angielski. Przyszła moja kolej i weszłam na scenę i zaśpiewałam In My World. Po lekcji na spacer zaprosił mnie Diego.
- Dobrze przetłumaczona piosenka – powiedział
- Twoja też.
- Chcesz loda?
- Jasne
- Jakiego?
- Czekoladowego
Poszedł i kupił nam lody. Usiedliśmy na ławce.
- Też w tym roku się tu dostałeś? – zadałam pytanie
- Tak
- Dlaczego jesteś taki przygnębiony?
- A nic
- Powiedz – drążyłam temat
- I tak nie zrozumiesz
- Skąd wiesz?
- Bo wiesz co to znaczy nie mieć ojca?
- Nie wiem co to znaczy… Ale wiem co znaczy nie mieć matki
- Przepraszam. Gdy miałem pięć lat mój tata odszedł bez słowa. Szukam tyle lat i nic. To jedyne co mi po nim zostało – pokazał mi pogniecioną kartkę z reklamą spektaklu
- Nie trać nadziei. Może twój tata jest tuż ‘pod twoim nosem’
- Wątpię w to
- Jeśli dążysz do celu zawsze do niego dotrzesz – zacytowałam Angie
- A co z twoją mamą? – spytał
- Zginęła w wypadku
- Maria Castillo?
- Tak
- Słyszałem o tym
- Nawet nie pamiętam jak wyglądała
- Coś o tym wiem – w tym momencie mogłabym nas nazwać przyjaciółmi
***
Nazajutrz była sobota. Spotkałyśmy się z Cami i Fran w parku. Opowiedziałam im o wczorajszej rozmowie.
- Aww jak starzy, dobrzy przyjaciele – powiedziała Fran
- Może
- Tylko teraz go nie zrań bo będzie mu na serio przykro – dodała Camila
- Wiem
Kupiłyśmy lody, a potem poszłyśmy do klubu karaoke, w którym Franceska poznała Marco.
- Może wy też sobie kogoś znajdziecie? – rzuciła pytanie, na które Camila tylko ciężko westchnęła.
O 18 zadzwonił do mnie tata.
- Dobra dziewczyny, ja muszę wracać – powiedziałam i pomachałam im, wychodząc
Po wyjściu zauważyłam Leona
- Leon?
- Violetta? Co ty tu robisz?
- Byłam w klubie z dziewczynami, a teraz wracam do domu
- Odprowadzić Cię?
- Jeśli chcesz… - powiedziałam, a on poszedł ze mną
Po drodze rozmawialiśmy o rodzinie. Okazało się, że jego rodzice współpracują razem z moim tatą. Nie wiedzieć czemu, przy pożegnaniu mnie przytulił, ale to było całkiem miłe. Weszłam do domu, w którym czekał na mnie…
- Federico!!! – krzyknęłam, gdy zobaczyłam mojego kuzyna
- Violetta!!! – odpowiedział krzyknięciem i podbiegliśmy do siebie aby się przytulić
- O, widzę, że się przywitaliście – powiedział tata – Violu, Fede będzie teraz chodził z tobą do Stud!a – dodał, a ja się do niego uśmiechnęłam
***
Straaasznie Wam dziękuje za 3 komentarze :) Obiecałam, więc proszę bardzo: rozdział piąty. Mam nadzieję, że się spodoba. Dziś kolejne wyzwanie: 4 komy - rozdział 6. Uda się :)

Trochę informacji

Informacja pierwsza:
Jest mi przykro, że pod pierwszym rozdziałem jest pięć komentarzy, a pod czwartym tylko jeden. Pierwszy rozdział ma 50 - pare wyświetleń, a czwarty tylko 17.

Informacja druga:
Rozdział piąty jest już napisany i trzeba go tylko udostępnić. Niestety jest jedno ale: pod czwartym rozdziałem muszą być co najmniej dwa komentarze.

Informacja trzecia:
Dodałam ankietę. Odpowiedzcie na pytanie, które w niej jest.

środa, 6 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 4


Za chwilę wejdę tam, do sali przesłuchań. Tak strasznie się boję. Tak strasznie mi zależy.
- Violetta Castillo – zawołali. To ja. O nie, a co jeśli zapomnę tekstu albo melodii?
- Violetta Castillo – zawołali ponownie. Nie, ja tam nie wejdę. Co mam zrobić?
- Viola chodź – przede mną, jak spod ziemi wyrośli Cami, Fran i Maxi
- Co wy tu robicie? – spytałam gdy oni zaczęli mnie wpychać do sali
- Pomagamy Ci – odpowiedź była krótka
- Dzień dobry – powiedziałam lekko się czerwieniąc. Angie się do mnie uśmiechnęła
- A… - spytał Beto
- A my będziemy jej podgrywać – uzasadnił Maxi, który stanął przy pianinie
- Trzy, dwa, jeden i… - Fran policzyła, a ja zaczęłam śpiewać.
Szło mi to zadziwiająco gładko, zważając na mój wcześniejszy stres. Cały czas się uśmiechałam, przynajmniej tak mi się wydawało. Tak, już wiem co chcę robić w życiu. Wyobrażałam sobie, że jestem na scenie, że setka ludzi przyszła, żeby mnie posłuchać. To było spełnienie moich marzeń.
- Dziękuje – powiedzieli, kiedy En Mi Mundo się skończyło
Wyszliśmy i automatycznie ich przytuliłam.
- Dziękuje Wam – wyszeptałam, a oni odpowiedzieli:
- Nie ma za co
- Violu? – z sali wyszła Angie
- Tak?
- Było cudnie – przytuliła mnie i całą resztę ‘mojej ekipy’ – Mogę ją na chwilę porwać?
- Jasne – powiedzieli i mi pomachali
- Nie masz egzaminów, Angie?
- Mam 30 minut przerwy
- Gdzie idziemy?
- Zobaczysz
Szliśmy w ciszy przez 10 minut, aż wreszcie doszłyśmy do sporego budynku. Tak jak przypuszczałam, weszłyśmy od tyłu.
- Już jesteśmy – odparła moja ciocia
Byłyśmy na scenie. Ogromnej scenie w teatrze. Spojrzałam na widownię. Nikogo nie było.
- Jeśli dążysz do celu zawsze do niego dotrzesz – powiedziała Angie, a mi zakręciła się łezka w oku
*Franceska*
- Spokojnie Marco – powiedziałam gdy ten chyba po raz 10 powiedział ‘a co jeśli…’. Poznałam go nie dawno, gdy byłam w klubie karaoke, ale już zdążyliśmy się w sobie zauroczyć. Marco był dość wysoki, miał ciemno-brązowe włosy.
- Franceska – powiedział ze strachem w głosie, gdy wywołano jego imię
- Spokojnie. Idź już – odparłam z uśmiechem
- Chodź ze mną
- Oh dobrze – powiedziałam, szczęśliwa, że mnie o to poprosił
- Dzień dobry. Widzę, że to już druga osoba, której ktoś towarzyszy – powiedział Pablo
- Dzień dobry. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli nic przeciwko jeśli zaśpiewam z Marco – zapytałam
- To jest niemożliwe. Sprawdzamy umiejętności nowych uczniów a nie starych!!! – wykrzyknął Gregorio, a ja przygryzłam wargę
- Cicho Gregorio. Jasne, że możesz – powiedział Pablo
Zaczęliśmy śpiewać Junto A Ti, a ja UGH… nie mogę nic poradzić na to, że się uśmiecham kiedy Marco tak słodko się na mnie patrzy
*Leon*
W dzień ogłoszenia wyników widziałem ją wchodzącą do Stud!a.
- Cześć, Violetta! – krzyknąłem
- O Leon – powiedziała i się uśmiechnęła
- Co tu robisz? – spytałem, mając nadzieję, że odpowie: ‘sprawdzam wyniki’
- Sprawdzam, czy się dostałam – uśmiechnąłem się
- A jednak będziesz chodzić…
- Nie wiem czy się dostałam – w tym momencie zauważyłem Ludmiłę, która do nas podeszła
- Cześć Leon. A to jest? – spytała
- To jest Violetta. Violetta to jest Ludmiła – podały sobie ręce
- Byłaś na egzaminach? – spytała Lu
- Tak
- I dostałaś się?
- Jeszcze nie wiem
- No to poszukajmy razem – powiedziałem, aby rozładować tę trochę napiętą atmosferę
Po minucie przyszły Cami i Fran, za którą szedł nieznany mi chłopak
- I co Violu? Dostałaś się? – zapytała Fran, a potem dodała – to jest Marco. Marco to jest Leon, Violetta i Ludmiła – po kolei na nas pokazywała. Szybkim ruchem spojrzała na listę, a następnie zaplotła ręce na szyi Marco
- Dostałeś się – powiedziała, a ten odwzajemnił jej uścisk
- Dobra, a teraz poszukajmy Ciebie – stwierdziła Camila, podchodząc do tablicy
- Violu… - pokazałem jej nazwisko, a ona zaczęła się śmiać i płakać równocześnie. Przytuliła Camilę, a ja spojrzałem na Lu. Wzruszyła ramionami i oboje podeszliśmy, aby je przytulić.
***
Mam nadzieję, że się rozdział podobał. Jeśli tak, to proszę komentujcie, bo to na serio straaasznie motywuje. Dziś mam dla Was wyznanie: 3 komentarze - next
Komentarz - uśmiech :)

sobota, 2 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 3


W domu zabrałyśmy się za lekcje. Najpierw matematyka, geografia, fizyka i na końcu biologia. Największe problemy miałam z fizyką, więc siedziałyśmy nad nią prawie godzinę. Gdy skończyłyśmy spytałam:
- Angie, gdzie jest twój pokój?
- Obok twojego – uśmiechnęła się
Potem prowadziłyśmy ożywioną konwersację o tym jak jest w Stud!o.
- A dlaczego Cię tak to ciekawi, Violu? – zapytała w pewnym momencie Angie
- Tak po prostu
- Chciałabyś tam chodzić?
- Mhmmm
- Niedługo będą przesłuchania. Może spróbujesz?
- Ale…
- Tak, wiem, ale może warto o tym porozmawiać? Może akurat pozwoli?
- Mogę z tobą jutro iść do Stud!a?
- Jasne. Jeśli chcesz
Uśmiechnęłam się, wstałam i poszłam do mojego pokoju. Reszta dnia była nudna. Cami i Fran przyszły, trochę pogadałyśmy. Jakoś o 20 wyszły, a ja nabazgrałam jakiś rysunek w pamiętniku.
Następnie Olga zawołała mnie na kolację. Kładłam się spać z uśmiechem na ustach, gdyż jutro znów pójdę do Stud!a.

***
Tak jak wczoraj obudziła mnie Angie. Uśmiechnęłam się i spytałam gdzie jest tata. Odpowiedziała, że ponownie pojechał na spotkanie biznesowe. Ubrałam się w niebieskie rurki, białą bluzkę na krótki rękaw i vansy.  Szybko zjadłyśmy śniadanie i wyszłyśmy. Gdy weszłyśmy do Stud!a, Angie poszła do sali śpiewu,  a ja zostałam sama na korytarzu. Szłam w kierunku sali instrumentalnej gdy poczułam na ramieniu czyjąś dłoń. Natychmiast się odwróciłam.
- Violetta? – zapytał mężczyzna stojący przede mną
- Tak. Przepraszam, ale pan jest…
- Ach tak jestem Pablo, dyrektor Stud!a – powiedział robiąc okrężny ruch ręką, pokazując budynek – chciałaś się tu uczyć, ale German Ci nie pozwala?
- Tak. Skąd pan to wie?
- Angie mi o tobie mówiła
- Oh…
- Zaśpiewaj coś
- Co? Tu? Teraz? – zapytałam zdezorientowana
- Tak – wzruszył ramionami
Zaśpiewałam kawałek En Mi Mundo.
- Pięknie – odparł Pablo i na chwilę zniknął za drzwiami pokoju nauczycielskiego – masz, to dla Ciebie – powiedział, podając mi kartkę papieru
- Co to jest?
- Jeśli będziesz chciała i mogła to wypełni i tu przynieś – powiedział, a ja przeczytałam nagłówek: ‘NABORY DO STUD!O 21’
- Przeprasza, ale raczej nie skorzystam… - wyciągnęłam kartkę w stronę Pablo ale ten przysunął ją z powrotem do mnie
- Chociaż spróbuj – powiedział z uśmiechem
Droga powrotna do domu była cicha. Zdążyłyśmy przerobić fizykę, gdy przyszedł tata z Ramallo. Mrugnęłam porozumiewawczo do Angie, a ta poszła do kuchni.
- Tato, chciałam z tobą porozmawiać – zaczęłam
- Tak?
- Umm sprawa w cztery oczy – uśmiechnęłam się do Ramallo, a ten poszedł do gabinetu
- Dobrze. O co chodzi? – spytała German
- Chciałam Cię o coś spytać – powiedziałam, pokazując kartę od Pablo
- Violu, wiesz, że chcę twojego szczęścia, ale nie chcę aby spotkało Cię to co twoją mamę
- Tato, ale muzyka to moja pasja. Nie powiem jej ‘nie’ bo to nic nie da: zawsze będzie gdzieś w środku siedziała, a życiem bez pasji nie można się cieszyć w 100%.
- Ale…
- Tak, wiem nie musisz kończyć – powiedziałam, czując smutek i rozczarowanie, ale czego ja się
spodziewałam? – raz chociaż mógłbyś mnie zrozumieć – odparłam na odchodne
*German*
Angie wyszła po chwili z kuchni i pokręciła głową.
- Dlaczego chodź raz nie możesz się zgodzić? – zapytała
- To dla jej dobra
- Dla jej dobra? Nie może spełniać marzeń i to jest dla jej DOBRA?!
- Angie, prosiłem Cię abyś z nią nie szła do Stud!a
- A ona prosiła Cię abyś się zgodził. Czasami powinieneś postawić ją powyżej swoich słabości
- Ale…
- Żadnego ‘ale’. Jeździsz z nią po całym świecie i to jest według Ciebie dobre? – powiedziała i poszła na górę. Miała rację, ale nie chciałem jej tego przyznać. Nie lubię tego robić. Popatrzyłem na kartkę leżącą na stole.

***
*Violetta*
-Violu? – Tym razem to był tata, nie Angie. Przewróciłam się na drugi bok udając, że śpię – Violu, wiem, że nie śpisz i że jesteś na mnie zła ale… - przerwał – proszę – coś zaszeleściło, a po chwili słyszałam otwieranie drzwi. Gdy upewniłam się, że taty nie ma w pobliżu, wstałam i podeszłam do biurka, na którym leżała kartka od Pablo z jedną różnicą: była wypełniona.
***
Polecjacie, komentujcie cokolwiek. Będę Wam wdzięczna ♥♥♥ Dobijemy do 5 komentarzy?
Komentarz - uśmiech :)